„Nikodem. Terapeuta duszy”. Czy dasz się uleczyć?

„Nikodem. Terapeuta duszy”. Czy dasz się uleczyć?

W czerwcu swoją premierę miała najnowsza powieść Mai Wąsały – „Nikodem. Terapeuta duszy”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Axis Mundi.

„Nikodem. Terapeuta duszy” to książka, która przedstawia losy tytułowego Nikodema – mężczyzny, który swoimi zręcznymi dłońmi i kojącym głosem sprawia, że kobiety, przychodzące do jego gabinetu, ratowane są z życiowych zakrętów, uwalniane są od trosk i zwątpień. Za te emocje jego pacjentki są w stanie naprawdę wiele zapłacić, i płacą – jednak Nikodem sam nie jest pewien swojej mocy. Co okaże się prawdą w życiu Nikodema? Czy objawi moc uzdrawiania – choćby po to, by uzdrowić samego siebie?

Książka Mai Wąsały to fascynująca opowieść obyczajowa o sekretach, zmienianiu własnego życia i rozliczaniu się z przeszłością. Dziś mamy okazję zaprezentować Wam fragment powieści „Nikodem. Terapeuta duszy”:

Nikodem dotknął tabliczki, jakby była talizmanem. Została zawieszona kilka sekund wcześniej na drzwiach wejściowych. Czarne litery wyryte na niewielkim złotym prostokącie oznajmiały:

NIKODEM TERAPEUTA DUSZY

– Się nie boi, będzie się trzymać. Jest niezawodna. – Mężczyzna ubrany w robocze spodnie przyglądał się Nikodemowi, który gładził złotą wizytówkę.

 – Liczę na to – odparł Nikodem. Dźwięk telefonu przerwał tę konwersację. 

 – Chyba telefon szefa dzwoni. Nikodem zamknął drzwi i podszedł do parapetu, gdzie podskakiwała komórka, wydzwaniając mantrę OM.

 – Zapraszam, pani Barbaro. Tak, Baśniowa trzynaście mieszkania siedem. Piątek, trzynasta zero zero. Zapisał informację w kalendarzu rozłożonym na parapecie. Odłożył obok kalendarza pióro błyszczące złotem i wyłączył komórkę. Telefon za telefonem, klientka za klientką. Był zaskoczony. Jeszcze pół roku wcześniej ledwie starczało mu pieniędzy na opłacenie rachunków za wynajmowaną od znajomego kawalerkę. Od tygodnia zajmował lokum udostępnione mu wspaniałomyślnie przez siostrę bawiącą z nowym partnerem w Australii. Patrzył teraz z okna stumetrowego mieszkania na podmiejskim osiedlu. Po ulicach pędzili ludzie – mali, szarzy i strasznie zgarbieni. Nic dziwnego, zbliżał się już koniec listopada. Deszcz polewał tę biedę z nędzą obficie, nie dając nadziei na odrobinę słońca.

Książkę kupić możecie już w wielu popularnych księgarniach. Aby kupić książkę wystarczy kliknąć tutaj.